Okay... Może zacznę od tego, że strasznie się stresuję. :D Ale mam nadzieję, że nie zniszczycie mnie krytyką. Do dzieła!
Jak co dzień rano szybko wybiegła z domu. Zamknęła drzwi na klucz, przemierzyła chodnik i wybiegła na wąską asfaltówkę. Dziarskim krokiem zmierzała do szkoły, mijając kolejne domy. Po około 15 minutach znalazła się na szkolnym dziedzińcu. Wbiegła po schodach i weszła do budynku. Zamykając za sobą ciężkie drzwi stanęła i spojrzała na zegarek. 7.05.
- Pięć minut i będę w kuchni. - Idąc szkolnym korytarzem rozpięła bluzę i poprawiła swoje krótkie włosy. W szkole panowała cisza. Kogoś kto byłby przyzwyczajony do hałasu, wręcz kułaby w uszy. Lecz dla niej była błoga. Zawsze rano było cicho i spokojnie dzięki czemu mogła zebrać myśli. Stanęła przed drzwiami szkolnej kuchni połączonej ze sklepikiem. Spojrzała do środka przez szklane drzwi i zobaczyła, że jest tam pusto. Cicho nacisnęła klamkę, pociągnęła drzwi do siebie, a następnie wślizgnęła się do środka. Drzwi zostawiła lekko uchylone w razie ewentualnej ucieczki. Rozejrzała się po pomieszczeniu i tak jak oczekiwała po prawej stronie na długim blacie leżały zafoliowane kanapki. Zdjęła plecak i zaczęła szukać w nim portfela. Stała tyłem do drzwi i dlatego nie zauważyła wchodzącej postaci.
- Proszę, proszę. - odwróciła się gwałtownie i zobaczyła szczupłego chłopaka z dłuższymi czarnymi włosami i szerokim uśmiechem.- Widzę, że nie tylko ja przychodzę się tu posilić za darmo.
Spojrzała na niego spode łba i po chwili wyciągnęła portfel.
- Tak się składa koleś, że ja za nie płacę. - powiedziała obojętnym tonem, wstając z kolan i opierając się tyłkiem o blat.
- Serio? - zapytał zdziwiony.
- No tak, nie kradnę. - zaśmiała się lekceważąco.
- Rozumiem... - odrzekł drapiąc się po karku.
Dziewczyna odwróciła się do niego bokiem i wzięła z blatu dwie kanapki, kładąc obok pieniądze. Następnie sięgnęła po plecak i włożyła je do środka. Zapinając go spojrzała na chłopaka.
- Co tak stoisz? -
- Przyglądam ci się. - powiedział posyłając jej cudowny uśmiech.
- Okaaaay.. - przeciągnęła sylaby. - było miło, ale chyba musimy się pożegnać.- zarzuciła plecak na jedno ramię i wyszła tylnymi drzwiami uśmiechając się do niego. Dopiero po chwili chłopak zorientował się, że został sam w pomieszczeniu. W pośpiechu złapał dwie kanapki, zostawił pieniądze obok tak jak dziwna nieznajoma i wybiegł. Minął stołówkę, zbiegł po schodach przeskakując po dwa schodki i znalazł się na zewnątrz gdzie wśród niewielkiego tłumu wypatrzył jej specyficzną sylwetkę. Była wyjątkowo niska i szczupła. Miała krótkie czarne włosy ułożone w drapieżny damski irokez, który rozjaśniała niebieska grzywka. Miała na sobie bojówki, czarną koszulkę, ciemną bluzę, a pod szyją granatową bandamkę. Podbiegł do niej i uśmiechnął się zdyszany gdy zaczęli iść koło siebie. Dziewczyna uniosła jedną brew i zatrzymała się spoglądając nań uważnie.
- Dlaczego za mną idziesz?
- Bo..- zaczął
- Nie zaczynaj zdania od "bo" - przerwała mu zdegustowana. Zamknął oczy i uśmiechnął się delikatnie.
-Idę za tobą, ponieważ chciałbym się dowiedzieć kim jesteś. - powiedział.
- No! I taka odpowiedź mi pasuje - uśmiechnęła się słodko. Po tych słowach odwróciła się i kontynuowała swoją wędrówkę. Chłopak popatrzył za nią oszołomiony, ale bez słowa sprzeciwu, potulnie szedł za nią. Po chwili dziewczyna skręciła w prawo i znaleźli się obok szkolnego boiska. Przeszli jeszcze kilka metrów i po ich lewej stronie wyrósł niewielki budynek z wąskimi schodkami w dół. Dziewczyna szybko po nich zbiegła i odwróciła się patrząc wyczekująco na chłopaka, który wciąż stał u ich szczytu.
- A ty co tak stoisz jak widły w gnoju? - zapytała ostro, robiąc przy tym taką minę, że nie mógł się powstrzymać i roześmiał się serdecznie.
- Już idę! - odpowiedział schodząc powoli i wciąż się śmiejąc. Dziewczyna w tym czasie nacisnęła mocno klamkę i otworzyła drzwi, napierając na nie biodrem, a następne resztą ciała.
- Pomógłbym ci... - powiedział z nutą wyrzutu w głosie.
- Nie trzeba. - zaśmiała się. - Przecież to nic takiego. Zwykłe drzwi warzące ciut więcej niż plecak - puściła do niego oczko.
- Ale chyba jednak więcej - uśmiechnął się. - A tak w ogóle, to co to za miejsce? - rozejrzał się.
- To szkolny magazynek. Nikt tu nie przychodzi, bo ktoś puścił famę, że powiesiła się tu jakaś dziewczyna.- uśmiechnęła się szeroko pokazując białe zęby. Jej uśmiech nie był do końca równy, a prawy górny kieł miała delikatnie wyszczerbiony, ale to dodawało jej jeszcze więcej uroku.
- To chyba lepiej dla ciebie? Nikt ci nie przeszkadza...- powiedział tajemniczo.
- Masz coś konkretnego na myśli, czy tak gadasz, żeby gadać? - odpowiedziała.
- Myślałem, że zaciągasz tu niewinnych chłopców przed lekcjami.
- Coo?? - wykrztusiła z szeroko otwartymi oczami, po czym roześmiała się oszołomiona.
- Oj żartuję. - uśmiechnął się - Jestem Brian. - wyciągnął do niej rękę.
- Broomhilda - odwzajemniła uścisk.
- Jak?... - zapytał śmiejąc się.
- No Broomhilda, takie stare niemiecki imię. - roześmiała się pokazując mu język. - Możesz mi wierzyć, że ja też nie jestem z niego zadowolona. Ale możesz mówić, Broom, albo Hildie - powiedziała siadając na podłodze i klepiąc miejsce obok siebie, na znak by usiadł.
- No wiec Broomhildo... - zaczął powstrzymując śmiech. A ona posłała mu mordercze spojrzenie. - No więc Hildie, ile masz lat?
- Wkrótce będzie osiemnaście. - odpowiedziała biorąc duży kęs kanapki. - A ty?
- Ja już, osiemnaście. - powiedział przyglądając się jej uważnie. - Wiesz, że nigdy cię nie widziałem w szkole...
- Nic dziwnego, jestem mała, nie wyróżniam się z tłumu, a tak poza tym to jest tu mnóstwo ludzi.
- Polemizowałbym z tym nie wyróżnianiem. Wręcz przeciwnie. - puścił do niej oczko.
W odpowiedzi wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się unosząc kącik ust.
- Skąd ta blizna? - zapytał, delikatnie dotykając jej lewego policzka, na którym znajdował się dosyć widoczny ślad. Pod wpływem jego dotyku zadrżała, a on cofnął rękę.
- Kiedyś biegnąc, zahaczyłam o gałąź. - powiedziała śmiejąc się. - Jestem trochę niezdarna.
- Troszeczkę. - wyszczerzył ząbki. Uśmiechając się pacnęła go lekko w ramię.
- Chyba musimy się zwijać.- powiedziała spoglądając na zegarek. Kiwnął głową wstając i zakładając plecak. Po chwili wyszli z pomieszczenia i zmierzali w stronę dziedzińca. Szli rozmawiając na różne tematy. Mówili o szkole, zainteresowaniach, przyjaciołach. Było to dziwne, ale bardzo się sobą interesowali i okazało się, że mają wiele cech wspólnych.
- Broom, chciałabyś poznać moich kumpli? - zapytał mrużąc oczy przed słońcem. Wyglądał wtedy uroczo. Dziewczynie zrobiło się cieplej na sercu.
- No jasne.- Uśmiechnęła się szeroko.
- W takim razie chodź. - powiedział łapiąc ją pod ramię i skręcając ostro w lewo w kierunku grupki metali. Chłopcy z daleka uśmiechali się do Briana i patrzyli zaciekawieni na jego towarzyszkę. Po chwili Brian puścił, jej ramię. Przywitał się i zaczął mówić.
- Chłopaki, to jest Broomhilda - uśmiechnął się szeroko. - Okazało się, że chodzi do naszej szkoły.
- Ale jesteś kołek Brian... - powiedział najwyższy - Chodzi do nas od dawna.
Brain zganił go spojrzeniem i uśmiechnął się do Hildie szczerząc zęby. Dziewczyna zaśmiała się i spojrzała na zegarek.
- Wiecie co...muszę iść na lekcje. Miło było poznać. - uśmiechnęła się. Spojrzała na Briana i powiedziała cicho. - Do zobaczenia...kiedyś tam. Po tych słowach odwróciła się i szybko pobiegła w stronę drzwi wejściowych.
Zacznę od tego, że może historia zaczyna się jak wiele innych tego typu. Chłopak zauważa dziewczynę, która chodzi do jego szkoły od dawna i zaczynają się kolegować. Jednak spytałam o wiek, ponieważ nadal ciężko mi uwierzyć, ze wyszło to spod ręki tak młodej osoby. Być może historia jest powieleniem jakiegoś schematu, jednak sama w pewnym sensie się na nim opieram. Ale na pewno nie jest banalna. Ponadto, rzadko widuje się tak wysoce zaawansowaną poprawność gramatyczną u osób z Twojego pokolenia. Tak więc, kudos i czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńregards,
kill
Nie oszukujmy się zawsze trzeba jakoś zacząć xD Tak samo jak wiele książek zaczyna się, że był pewien zwykły chłopiec, któremu najeźdzcy zabili rodzinę, a on odkrył w sobie cudowne zdolności, spotkał swojego mentora i chciał pomścić swoich bliskich etcetera, etcetera i etcetera. Znamy to, prawda? Ale i tak czytamy! Tak samo jak w muzyce wymyślono już prawie wszystko, tak samo jak w literackim świecie. Schematy się powtarzają, ale i tak każdy jest inny i inaczej je rozwija. Więc Twój schemat zaczyna się bardzo fajnie. Broomhilda mnie rozwaliła haha. Coś czuję, że to będzie fajna historia. Będę terroryzować o nowe odcinki. Dodaję Cię do spisu i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńJoan :)
Broomhilda *.* Haha spadłam z krzesła:) Zajebiste! Tym mnie zdobyłaś na amen.
OdpowiedzUsuńCo do samej historii, na razie nie mogę za dużo napisać, zapewne zmieni się to po drugim rozdziale (który mam nadzieję niedługo:D). W końcu to szkoła średnia. Tam może się wydarzyć wszystko...
Dodaję do obserwowanych i czekam na kolejne części.
Tak na marginesie, super, że coraz więcej nas przybywa:)
Buziol, Pat:)
Dziękuję Wam bardzo...w szczególności za uwagę :3
OdpowiedzUsuńZamierzam to rozkręcić, więc o to możecie być spokojne! I w ogóle.. Jesteście wspaniałe!! <3
Co tam stoisz jak widły w gnoju!
OdpowiedzUsuńJakbym słyszała swojego sąsiada normalnie.
I do Briana, powiedzieć kołku? Ałć.
Na razie ciekawy początek, intrygujący. Mam Cię w zakładkach więc z niecierpliwością czekam na nexa. I co najważniejsze znowu Haner co? Ja moja wielka miłość do Shadowsa czujemy się nienasycone.
Aaaa, zapomniałabym Broomhilda? Skąd żeś wzięła to imię? Jak czarownica jakaś! :)
love Kasia-Sillie
Ja wielbię Gatesa :P
UsuńBroomhilda wzięła się z filmu Django. Miałam je zmienić, ale no cóż...za bardzo je pokochałam :3
Witam witam, a więc historia od samego początku jest intrygująca. Na razie za wiele nie zdradzasz, ale to dobrze, po co wywalać wszystko co ma się do zaoferowania już na samym początku. Buduj napięcie, wprowadzaj urozmaicone wątki, staraj się nie pisać tak.. o niczym i gwarantuję Ci sukces :)
OdpowiedzUsuńTymczasem gorąco Cię pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział od Ciebie.
love, Jenny
nieogar level zmora.
OdpowiedzUsuńok, już zobaczyłam, ba! przeczytałam. niebieska grzywka? kupuję to ; ) co prawda broomhilda w opowiadaniu do mnie nie przemawia, ale broom już tak i nie masz nic go gadania, że tak ją właśnie będę nazywać. ^^ no i czekam na kolejny odcinek.
with love,
z.
WYŁĄCZY WERYFIKACJĘ! dziękuję.
^^'